Niebezpieczeństwa negowania

Większość z nas reaguje naiwnie, kiedy przychodzi do pro­blemów w naszym związku i większość z nas nie chce tego zmieniać, ponieważ to zbyt straszne i przytłaczające przyznać, czego naprawdę potrzeba, by utrzymać trwającą całe życie i pełną miłości relację z drugim człowiekiem. Kłopot w tym, że gdy unikamy pewnych oczywistości, niepotrzebnie naraża­my się na siły, które osłabiają właśnie taką relację, na jakiej nam najbardziej zależy – szczęśliwe małżeństwo. Kłamstwa na temat natury rozkoszy pożycia sprawiają, że łatwo popadamy w samozadowolenie. Ono powstrzymuje nas przed poświęce­niem wysiłku niezbędnego do stworzenia i utrzymania satys­fakcjonującego związku.

Niemal wszyscy piszący o związkach wydają się przyjmo­wać – i chcą, aby Państwo w to wierzyli – że jeżeli ktoś nie jest w udanym związku, to jest to tej osoby wina i problem, który ta osoba może i powinna naprawić. Nawet wielu powodowa­nych najlepszymi intencjami terapeutów zaczyna terapię od te­go niedorzecznego założenia. Prawda jest zupełnie inna. Wie­le z tego, co rujnuje małżeństwo, nie jest zapoczątkowane przez emocjonalne problemy któregoś z partnerów, lecz przez siły poza nami, których nie rozumiemy. Gdy zaczynają się pro­blemy, obwiniamy siebie nawzajem za nasze niezadowolenie i zakładamy, że druga strona się zmieni i poprawi sytuację na naszą korzyść. Niestety nie dostrzegamy, że niszczące siły nadal na nas wpływają i szkodzą naszemu związkowi. Chociaż nigdy nie należy uchylać się od odpowiedzialności w małżeń­stwie, problem z braniem na siebie zbyt wielkiej odpowiedzial­ności polega na tym, że większość z nas tak naprawdę nie wie wystarczająco dużo o małżeństwie, by móc konstruktywnie rozwiązywać jego problemy. Jest to szczególnie trudne do zaakceptowania, ponieważ większość małżonków uważa się za specjalistów w tej dziedzinie. W rzeczywistości nauczono Pań­stwa wierzyć w mnóstwo przekonań na temat małżeństwa, które są po prostu nieprawdą, a te świadome i nieświadome przekonania są w dużej mierze odpowiedzialne za wiele Pań­stwa problemów. W rezultacie rzadko można naprawić mał­żeństwo samym tylko zastanawianiem się nad nim od we­wnątrz. Trzeba również zrozumieć siły, które zmieniły samą naturę związku małżeńskiego. Trzeba zrozumieć swoje mał­żeństwo niejako patrząc na nie z zewnątrz.

Większość książek na temat małżeństwa bardzo pobieżnie zajmuje się powodami poważnych problemów dotykających pary, a skupia się na daniu czytelnikom prostych ćwiczeń ma­jących poprawić ich związek. Te optymistyczne książki obiecu­ją, że jeżeli tylko Państwo wystarczająco ciężko popracują, to wraz ze współmałżonkiem osiągną trwały, satysfakcjonujący związek. To właśnie większość z nas chce usłyszeć.

Niestety, ciężka praca nie wystarczy. Musimy umieć zaak­ceptować, że żadna jej ilość nie ocali małżeństwa, które jest zbyt mało satysfakcjonujące, zbyt destruktywne lub zbyt puste albo też takie, w którym poślubili Państwo niewłaściwą osobę z niewłaściwych powodów. Ci, którzy lansują nierealistyczne mity na temat małżeństwa, sprawiają, że jest ono jeszcze trud­niejsze dla nas wszystkich. Żadne małżeństwo nie jest łatwe. Je­żeli spodziewamy się, że przez sam ślub będziemy żyli długo i szczęśliwie – a wiele osób tak uważa – to nadal będziemy wchodzić w małżeństwo bez strategii radzenia sobie z nieunik­nionymi problemami. Będziemy się czuć wybrakowani, zaże­nowani i niepewni co robić, kiedy zaczną się kłopoty.

Niemal wszystkie książki na temat małżeństwa są pisane przez kobiety dla kobiet. Same kobiety nie są w stanie rozwiązać problemów trapiących związek, i nie należy się tego po nich spo­dziewać. Mężczyźni muszą się zaangażować i muszą pomóc. Doradzam parom przez ponad trzydzieści lat i po prostu nie wierzę, że mężczyźni i kobiety są z różnych planet, że tylko ko­biety ?chcą” związku, i stąd to one muszą wykonać całą czarną robotę, by małżeństwo działało. Pisząc ten blog, podjąłem trud reprezentowania zarówno męskiego, jak i żeńskiego punktu widzenia. Mam nadzieję, że i kobiety, i mężczyźni uznają ją za pouczającą, pożyteczną i współczującą. Mój przekaz to nie pięk­nie brzmiące obietnice, ale czytanie tej książki to jak posiadanie dobrego planu bitwy: znajomość tego, z czym się walczy oraz przewidywanie mocnych i słabych stron przeciwnika daje większe szanse na zwycięstwo.

Przy dużej dawce realiów czytanie tego serwisu może być bo­lesne. Jeżeli tak będzie w Państwa przypadku, przepraszam i proszę o wybaczenie. Jednak, jeżeli wytrzymają Państwo ze mną i pomyślą o tym, co mówię, to, choć chwilami może to Państwa martwić lub przerażać, jestem pewien, że ostatecznie będą Państwo silniejsi i lepiej przygotowani do radzenia sobie z małżeńskimi problemami. Praca nad dobrym małżeństwem jest jak zobowiązanie się do regularnych ćwiczeń. Konieczny jest dobry program treningowy, świadomość jego wagi dla swojego życia i przyszłości oraz nieustawanie, nawet kiedy wy­daje się nam, że to niepotrzebne albo kiedy nie mamy ochoty.

Nigdy nie wolno popadać w rozleniwienie ani spoczywać na laurach, jeżeli chodzi o partnera. To pocałunek śmierci dla małżeństwa. Liczę na Państwa odwagę i chęć spojrzenia w oczy prawdzie, którą się tu z Państwem podzielę, a potem chęć zro­bienia tego, co trzeba, by Państwa małżeństwo było silniejsze.